niedziela, 10 grudnia 2017

Zażalenie






Wszem wobec dzisiaj ogłaszam, że
mam takiej zimy po dziurki dwie
w nosie, zimy bez śniegu całkiem,
bez sopli lodu i bez ślizgawki.

Już dosyć tego, miarka przebrana!
Czy ktoś pamięta co to jest sanna?
Kto poda słowa -kulig- znaczenie?
Formalne składam tu zażalenie!

Każdy na świecie ma obowiązki,
a zima nie jest żadnym wyjątkiem,
śnieg atrybutem zimy wszak jest.
Próżniactwu zimy połóżmy kres!

I dodam jeszcze na koniec skromnie,
że tutaj wcale nie chodzi o mnie,
lecz o kozaki, czapkę i szalik,
bo nie potrafią same się żalić.

I o samotne sanki w piwnicy,
ortalionowe dwie rękawice,
które w pawlaczu od wieków stu,
tylko śnieg może zbudzić ze snu.

I o bałwana lub jego brak,
wobec tych faktów powiem tu tak-
kto widział tak ignorować dzieci?
Zima bez śniegu znów w kulki leci!





piątek, 6 października 2017

Pani Pisarko...






Pani Pisarko Nasza Kochana,
dzisiaj wiatr zimny wieje od rana,
szarpie i dmucha, wyczynia harce.
Czy pamiętała Pani o czapce?

Czy pamiętała o rękawiczkach?
Mimo że jesień w tym roku śliczna,
wieczory chłodne bywają, gdyż
znad Skandynawii nadciąga niż.

Pani Poetko Nasza Kochana,
dziś deszcz zacina w szyby od rana,
dla chorób gardła okazja, gratka,
wówczas wskazana z róży herbatka.

Bo, jak wiadomo, wena, natchnienia
przychodzą nagle, bez ostrzeżenia.
Nieważna pora, miejsce, pogoda,
zmarznięte uszy, w kaloszach woda.

Ludzie chcą wierszy więcej i więcej,
no a poetom grabieją ręce!
W piórach atrament zamarza im,
kiedy próbują odnaleźć rym!

Mamy październik, zaraz listopad.
Zdrowie Autora na wagę złota!
Szczególnie ważne dla czytelników
powieści, baśni, bajek, wierszyków.

Chociaż na dworze buro, szaruga,
a miasto tonie w opadów strugach,
niech Pani bardzo ciepło się trzyma!
Życzę ja - Wojtek, no i rodzina.








Dla Pani Agnieszki F.

niedziela, 1 października 2017

Wiatr i malarka




Cóż to za heca? Co za afera?
Kto na podwórku rysunki zbiera?
Kto tropi, śledzi i w pocie czoła -
„Natychmiast wracać!"- do kartek woła?

Ilustratorka książek dla dzieci
chwyta rysunek, co w górze leci,
i ten na drzewie, i tamten w trawie.
Uff... wyłapała już wszystkie prawie.

Bo wiatr jesienny, nicpoń i psotnik,
oknem otwartym wpadł do pracowni,
potargał pędzle, przewrócił kredki,
bałagan wokół uczynił wielki.

Rozgardiasz zrobił, a na dodatek,
wypuścił z teczki, jak ptaszki z klatek,
szkice, rysunki i akwarele,
po czym dał dyla, myśląc niewiele.

Wiatr za to wszystko zaraz odpowie,
z ilustracjami wiatr działał w zmowie!
Wnet go malarka pędzlem uwieczni
i wszyscy razem trafią do ... teczki!





Dla Eli W.

środa, 20 września 2017

Dawno, dawno temu...






Kiedy to było? Dokładnie nie wiem.
Cóż, miałam wtedy lat sześć lub siedem.
To było dawno, zdaje się mi - 
miałam lat wtedy tyle, co ty!

Nieraz miewałam wielkie kłopoty,
zgubione klucze, w strzępach rajstopy,
wybita szyba (całkiem przypadkiem),
ogromne kleksy w zeszycie w kratkę.

A sporadycznie, od czasu do czasu,
robiłam w domu mnóstwo hałasu,
głośna muzyka, wybuchy, strzały,
aż wszystkim wokół uszy pękały!

Okazjonalnie lub bardzo rzadko
zdarzał się głupi psikus sąsiadkom,
a potem bura, kara lub szlaban
i obiecana znowu poprawa.

Czasem wpadałam w otchłań rozpaczy,
nie bardzo wiedząc, co rozpacz znaczy,
z byle powodu, a nawet bez,
wylałam z oczu ocean łez.

Ale poza tym, niczym aniołek,
kochałam mamę, tatę i szkołę,
z radością jadłam warzywa wszelkie,
marchew, ogórka, pora, brukselkę.

Kiedy to było? Dokładnie nie wiem.
Cóż, miałam wtedy lat sześć lub siedem.
Dziś myśl do głowy przychodzi mi -
byłam zwyczajnym dzieckiem, jak ty!






sobota, 26 sierpnia 2017

Są takie dni








Są takie dni, że nie chce się nic,
szczególnie mamom zmęczonym zbyt.
A syn po łóżku skacze hyc, hyc!
I krzyczy w ucho, że wstał już świt,
że na dwór pora najwyższa iść,
że uszu wcale nie trzeba myć,
że klocki wpadły pod szafę, gdy
zamek budował dla smoków i...
...i że kotletów nie lubi, gdyż
brak kilku zębów-  więc jak tu gryźć?
Że nuda w domu, że czas jest, by 
wymyślić dziecku bajeczki trzy.
-Za górą, rzeką czarodziej zły...
Syneczku, słuchasz?
Nie słucha, śpi...












Jajo





Wróble na mieście ćwierkają,
że znaleziono dziś jajo.
Po jajo proszę się zgłosić,
znalazca o kontakt prosi!

Jajo słusznego rozmiaru,
kudłate jest bez umiaru,
No i zielone nieznośnie.
Kto wie, co z niego wyrośnie?

W żadnym się gnieździe nie mieści.
Kto takie jajo wysiedzi?
O odbiór tej zguby zatem
uprasza się mamę i tatę!

UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!
(tu czcionkę dodaję większą)
Kto właściciela poda?
Jest przewidziana nagroda!

















Obuwie domowe





Czy jest chociaż jeden człowiek,
który dzisiaj śmiało powie-
„Ja bez kapci się obywam,
w moim domu ich nie bywa!” ?
Nie uwierzę, proszę was,
to obuwie każdy ma!

Nader rzadko są cenione,
bo zachwytu pozbawione.
Proste, skromne, naturalne,
swą urodą nienachalne.

Choć za próg się nie ruszają
i na pokaz nie nadają,
świata nie widziały wiele,
są jak starzy przyjaciele.
Nie czekają na oklaski
oraz inne życia blaski.

Dają komfort i wytchnienie,
od spraw trudnych zapomnienie.
Kiedy życie daje w kość,
kapcie z nami zawsze są!

A fanfary i afisze 
całkiem zbędne stają, gdy się
włoży kapcie i od razu
świat nabiera znów wyrazu.
Jasno, cicho, ciepło w sercu,
Wszystko jest na swoim miejscu...