czwartek, 20 grudnia 2018

Światowiec




Raz walizka z neseserem
omawiali swą karierę,
że poznali dobrze smak
wyższych sfer oraz high-life.

Zarzucali plecakowi,
że za mało jest światowy,
i zawartość też przyziemna,
mówiąc krótko – niezbyt cenna.

On im na to – Moi mili,
ciekaw jestem, gdzieście byli,
kiedy zwykły mały plecak
zwiedzał świat na czyichś plecach…










Spacer




Obiecałam mu dziś spacer
za horyzont, niech zobaczy,
gdzie najwyższa rośnie trawa
i najlepsza jest zabawa.

Zabierzemy ptasie piórka,
cztery metry super sznurka,
nowy domek dla jaszczurek
i kolekcję różnych rurek.

Dobry humor spakowany,
jeszcze tylko całus mamy.
Z kim wyruszam? Nie, to nie tak…
W drogę pójdę ja i … plecak!








sobota, 17 lutego 2018

Wesele





Cóż to było za wesele!
Nie widziano takich wiele,
ślub nad śluby, powiem krótko,
brał Pan Obłok z Panną Chmurką.

Był to marzec, przed południem,
Panna Młoda miała suknię
lekką, zwiewną, snieżnobiałą,
z której śniegiem ciut sypało.

Jak to bywa na weselu,
gości zaproszono wielu,
towarzystwo doborowe
to zjawiska pogodowe.

Było słońce, jasna rzecz,
wietrzyk też pojawił się,
a z zachodu przybył wyż,
na króciutko był też niż.

Tuż po niżu, grad nie lada
wraz z ulewnym deszczem padał.
Później tęcza, jak to ona,
zawitała, choć spóźniona.

Co się wydarzyło potem?
Błyskawica z mężem grzmotem
przygrywali do wieczora,
aż nastała późna pora.

I rozeszli się do domów
mili goście nieboskłonu.
Zaślubiny godne wierszy,
marzec, dzień - dwudziesty pierwszy!











niedziela, 28 stycznia 2018

Zimowe marzenia pszczół






O czym w grudniu myśli pszczoła,
kiedy zamieć dookoła?
Gdy wietrzysko hula, dmie,
czego mała pszczoła chce?

O czym w styczniu pszczoła śni,
kiedy szron na łące i
stary, jabłoniowy sad
w zasłużony letarg wpadł?

O czym marzy, kiedy luty?
Kiedy strumień lodem skuty,
mróz na dworze co się zowie,
co się roi w pszczelej głowie?

Może myśli o ogrodzie,
albo o złocistym miodzie?
Marzy jej się zapach ziół,
barwy kwiatów, bezmiar pól?

Może to, co sensem jest,
czyli praca po sił kres,
po skrzydełek odrętwienie,
brak oddechu i omdlenie?

Ale jeszcze nie ten czas,
szadź pokryła cały las.
Pszczółko, uli-luli-laj...
Zima kołysankę gra.







niedziela, 10 grudnia 2017

Zażalenie






Wszem wobec dzisiaj ogłaszam, że
mam takiej zimy po dziurki dwie
w nosie, zimy bez śniegu całkiem,
bez sopli lodu i bez ślizgawki.

Już dosyć tego, miarka przebrana!
Czy ktoś pamięta co to jest sanna?
Kto poda słowa -kulig- znaczenie?
Formalne składam tu zażalenie!

Każdy na świecie ma obowiązki,
a zima nie jest żadnym wyjątkiem,
śnieg atrybutem zimy wszak jest.
Próżniactwu zimy połóżmy kres!

I dodam jeszcze na koniec skromnie,
że tutaj wcale nie chodzi o mnie,
lecz o kozaki, czapkę i szalik,
bo nie potrafią same się żalić.

I o samotne sanki w piwnicy,
ortalionowe dwie rękawice,
które w pawlaczu od wieków stu,
tylko śnieg może zbudzić ze snu.

I o bałwana lub jego brak,
wobec tych faktów powiem tu tak-
kto widział tak ignorować dzieci?
Zima bez śniegu znów w kulki leci!





piątek, 6 października 2017

Pani Pisarko...






Pani Pisarko Nasza Kochana,
dzisiaj wiatr zimny wieje od rana,
szarpie i dmucha, wyczynia harce.
Czy pamiętała Pani o czapce?

Czy pamiętała o rękawiczkach?
Mimo że jesień w tym roku śliczna,
wieczory chłodne bywają, gdyż
znad Skandynawii nadciąga niż.

Pani Poetko Nasza Kochana,
dziś deszcz zacina w szyby od rana,
dla chorób gardła okazja, gratka,
wówczas wskazana z róży herbatka.

Bo, jak wiadomo, wena, natchnienia
przychodzą nagle, bez ostrzeżenia.
Nieważna pora, miejsce, pogoda,
zmarznięte uszy, w kaloszach woda.

Ludzie chcą wierszy więcej i więcej,
no a poetom grabieją ręce!
W piórach atrament zamarza im,
kiedy próbują odnaleźć rym!

Mamy październik, zaraz listopad.
Zdrowie Autora na wagę złota!
Szczególnie ważne dla czytelników
powieści, baśni, bajek, wierszyków.

Chociaż na dworze buro, szaruga,
a miasto tonie w opadów strugach,
niech Pani bardzo ciepło się trzyma!
Życzę ja - Wojtek, no i rodzina.








Dla Pani Agnieszki F.

niedziela, 1 października 2017

Wiatr i malarka




Cóż to za heca? Co za afera?
Kto na podwórku rysunki zbiera?
Kto tropi, śledzi i w pocie czoła -
„Natychmiast wracać!"- do kartek woła?

Ilustratorka książek dla dzieci
chwyta rysunek, co w górze leci,
i ten na drzewie, i tamten w trawie.
Uff... wyłapała już wszystkie prawie.

Bo wiatr jesienny, nicpoń i psotnik,
oknem otwartym wpadł do pracowni,
potargał pędzle, przewrócił kredki,
bałagan wokół uczynił wielki.

Rozgardiasz zrobił, a na dodatek,
wypuścił z teczki, jak ptaszki z klatek,
szkice, rysunki i akwarele,
po czym dał dyla, myśląc niewiele.

Wiatr za to wszystko zaraz odpowie,
z ilustracjami wiatr działał w zmowie!
Wnet go malarka pędzlem uwieczni
i wszyscy razem trafią do ... teczki!





Dla Eli W.