piątek, 6 października 2017

Pani Pisarko...






Pani Pisarko Nasza Kochana,
dzisiaj wiatr zimny wieje od rana,
szarpie i dmucha, wyczynia harce.
Czy pamiętała Pani o czapce?

Czy pamiętała o rękawiczkach?
Mimo że jesień w tym roku śliczna,
wieczory chłodne bywają, gdyż
znad Skandynawii nadciąga niż.

Pani Poetko Nasza Kochana,
dziś deszcz zacina w szyby od rana,
dla chorób gardła okazja, gratka,
wówczas wskazana z róży herbatka.

Bo, jak wiadomo, wena, natchnienia
przychodzą nagle, bez ostrzeżenia.
Nieważna pora, miejsce, pogoda,
zmarznięte uszy, w kaloszach woda.

Ludzie chcą wierszy więcej i więcej,
no a poetom grabieją ręce!
W piórach atrament zamarza im,
kiedy próbują odnaleźć rym!

Mamy październik, zaraz listopad.
Zdrowie Autora na wagę złota!
Szczególnie ważne dla czytelników
powieści, baśni, bajek, wierszyków.

Chociaż na dworze buro, szaruga,
a miasto tonie w opadów strugach,
niech Pani bardzo ciepło się trzyma!
Życzę ja - Wojtek, no i rodzina.








Dla Pani Agnieszki F.

niedziela, 1 października 2017

Wiatr i malarka




Cóż to za heca? Co za afera?
Kto na podwórku rysunki zbiera?
Kto tropi, śledzi i w pocie czoła -
„Natychmiast wracać!"- do kartek woła?

Ilustratorka książek dla dzieci
chwyta rysunek, co w górze leci,
i ten na drzewie, i tamten w trawie.
Uff... wyłapała już wszystkie prawie.

Bo wiatr jesienny, nicpoń i psotnik,
oknem otwartym wpadł do pracowni,
potargał pędzle, przewrócił kredki,
bałagan wokół uczynił wielki.

Rozgardiasz zrobił, a na dodatek,
wypuścił z teczki, jak ptaszki z klatek,
szkice, rysunki i akwarele,
po czym dał dyla, myśląc niewiele.

Wiatr za to wszystko zaraz odpowie,
z ilustracjami wiatr działał w zmowie!
Wnet go malarka pędzlem uwieczni
i wszyscy razem trafią do ... teczki!





Dla Eli W.

środa, 20 września 2017

Dawno, dawno temu...






Kiedy to było? Dokładnie nie wiem.
Cóż, miałam wtedy lat sześć lub siedem.
To było dawno, zdaje się mi - 
miałam lat wtedy tyle, co ty!

Nieraz miewałam wielkie kłopoty,
zgubione klucze, w strzępach rajstopy,
wybita szyba (całkiem przypadkiem),
ogromne kleksy w zeszycie w kratkę.

A sporadycznie, od czasu do czasu,
robiłam w domu mnóstwo hałasu,
głośna muzyka, wybuchy, strzały,
aż wszystkim wokół uszy pękały!

Okazjonalnie lub bardzo rzadko
zdarzał się głupi psikus sąsiadkom,
a potem bura, kara lub szlaban
i obiecana znowu poprawa.

Czasem wpadałam w otchłań rozpaczy,
nie bardzo wiedząc, co rozpacz znaczy,
z byle powodu, a nawet bez,
wylałam z oczu ocean łez.

Ale poza tym, niczym aniołek,
kochałam mamę, tatę i szkołę,
z radością jadłam warzywa wszelkie,
marchew, ogórka, pora, brukselkę.

Kiedy to było? Dokładnie nie wiem.
Cóż, miałam wtedy lat sześć lub siedem.
Dziś myśl do głowy przychodzi mi -
byłam zwyczajnym dzieckiem, jak ty!






sobota, 26 sierpnia 2017

Są takie dni








Są takie dni, że nie chce się nic,
szczególnie mamom zmęczonym zbyt.
A syn po łóżku skacze hyc, hyc!
I krzyczy w ucho, że wstał już świt,
że na dwór pora najwyższa iść,
że uszu wcale nie trzeba myć,
że klocki wpadły pod szafę, gdy
zamek budował dla smoków i...
...i że kotletów nie lubi, gdyż
brak kilku zębów-  więc jak tu gryźć?
Że nuda w domu, że czas jest, by 
wymyślić dziecku bajeczki trzy.
-Za górą, rzeką czarodziej zły...
Syneczku, słuchasz?
Nie słucha, śpi...












Jajo





Wróble na mieście ćwierkają,
że znaleziono dziś jajo.
Po jajo proszę się zgłosić,
znalazca o kontakt prosi!

Jajo słusznego rozmiaru,
kudłate jest bez umiaru,
No i zielone nieznośnie.
Kto wie, co z niego wyrośnie?

W żadnym się gnieździe nie mieści.
Kto takie jajo wysiedzi?
O odbiór tej zguby zatem
uprasza się mamę i tatę!

UWAGA! ACHTUNG! ATTENTION!
(tu czcionkę dodaję większą)
Kto właściciela poda?
Jest przewidziana nagroda!

















Obuwie domowe





Czy jest chociaż jeden człowiek,
który dzisiaj śmiało powie-
„Ja bez kapci się obywam,
w moim domu ich nie bywa!” ?
Nie uwierzę, proszę was,
to obuwie każdy ma!

Nader rzadko są cenione,
bo zachwytu pozbawione.
Proste, skromne, naturalne,
swą urodą nienachalne.

Choć za próg się nie ruszają
i na pokaz nie nadają,
świata nie widziały wiele,
są jak starzy przyjaciele.
Nie czekają na oklaski
oraz inne życia blaski.

Dają komfort i wytchnienie,
od spraw trudnych zapomnienie.
Kiedy życie daje w kość,
kapcie z nami zawsze są!

A fanfary i afisze 
całkiem zbędne stają, gdy się
włoży kapcie i od razu
świat nabiera znów wyrazu.
Jasno, cicho, ciepło w sercu,
Wszystko jest na swoim miejscu...












poniedziałek, 17 lipca 2017

Kraina





Jest takie miejsce, taka kraina,
trochę znajoma i trochę dziwna.
Tam zwykła trawa obłoków sięga.
Ty mi nie wierzysz? A ja przysięgam!

Byłam tam dzisiaj, widziałam wszystko,
trochę daleko i trochę blisko.
Tam można chodzić, skakać i latać,
i mieszkać sobie w ogromnych kwiatach!

To, co słyszałam było muzyką,
troszeczkę głośną i trochę cichą.
Melodia życia dla ucha miła.
Najszczersza prawda, nic nie zmyśliłam!

A kim tam byłam? Byłam tam ziemią,
troszeczkę czernią, trochę zielenią,
piaskiem, kamieniem, górką, doliną,
czułam, jak po mnie strumienie płyną.

Jest takie miejsce, taka kraina,
trochę podobna i trochę inna.
I tylko niebo, niebo to samo...
- Znowu w ogrodzie zasnęłaś, mamo!








piątek, 7 lipca 2017

Pan lipiec










Pan lipiec - na świecie znany kreator,
ale nie ubrań, dyktuje za to
tendencje, trendy i inklinacje
letnich nastrojów, tych na wakacje.

Lipca niezbędnik, must-have lipcowy
to są marzenia w rzucik kwiatowy,
zielony kamyk w dłoni na szczęście,
na nosie piegów dziesięć lub więcej.

A co na nogi? Najmodniej boso
i pozwól fruwać na wietrze włosom.
A czego słuchać? Jak twierdzi lipiec,
na topie słuchać jest świerszczy skrzypiec.

Niektórzy nazwą mnie fashion victim,
bo ślepo za nim dążę we wszystkim.
Ja wróżę sobie karierę wielką -
lipcową zostać chcę trendsetterką!











sobota, 10 czerwca 2017

Droga do domu







Za lat dwanaście, może za dziesięć,
zamiast Wojtusiem, będę Wojciechem,
a wówczas chciałbym, ale to bardzo,
latać rakietą, być astronautą.

Będę Wojciechem, zamiast Wojtusiem,
własną rakietą w drogę wyruszę.
Misja w nieznane niestraszna mi,
bo na kosmosie znam się jak nikt!

Po pewnym czasie w gwiezdnej podróży,
wszystkie widoki zaczną mnie nużyć.
Znowu zapragnę wrócić do domu
i co widziałem, powiedzieć komuś.

Mój statek dotrze do Drogi Mlecznej,
szybko odnajdę Układ Słoneczny,
gdy za plecami Jowisz i Mars,
wtedy do Ziemi jest już raz-dwa!

Przelecę jeszcze nad Globem Srebrnym
(to nazwa, która oznacza Księżyc)
i obraz trudny do zapomnienia -
trzecia od Słońca - planeta Ziemia!

A tam, na sznurkach pranie powiewa,
stoją huśtawki dwie, obok drzewa,
w domu czekają mama i tata,
tam wyląduję ... w centrum wszechświata!












piątek, 9 czerwca 2017

W lesie









Po co tutaj przyszłam? Co ja tutaj robię?
Może wianek z dzwonków założę na głowę,
może garść poziomek naciągnę na słomkę,
buzię zarumienię ciepłym, letnim słonkiem.

Pójdę krętą ścieżką, sukienkę ubrudzę,
podam obie ręce zimnej, leśnej strudze,
zgubię się w leszczynie, potem znajdę drogę
i na nogi stanąć chrząszczowi pomogę.

Co ja tutaj robię? Po co tutaj przyszłam?
Może chciałam obraz namalować dzisiaj,
ułożyć piosenkę albo pisać wiersze.
Zamiast tego patrzę, słucham, czuję ... jestem.









środa, 31 maja 2017

Światło i dźwięk








 




     Usiądźmy sobie tu, na kamieniach.
    Jeszcze chwileczka do przedstawienia.
    Wietrzyk prostuje makom sukienki,
    polne perfumy rozpyla z wdziękiem.

    Żabi chór ćwiczy forte i piano,
    co dzień inaczej, nigdy tak samo.
    Drozdy melodię sprawdzają w nutach.
    Do przedstawienia jeszcze minuta.

    Próba motylej choreografii,
    tańczyć jak motyl nikt nie potrafi,
    nikt nie dorówna w lekkości mu.
    A przedstawienie jest już tuż, tuż.

    Wszyscy gotowi, zaczynać trzeba.
    Słońce swój pokaz ma na tle nieba,
    iluminacja żółci, czerwieni.
    Niebo najszczerszym złotem się mieni.

    I wszyscy razem! I właśnie teraz!
    Dla naszych oczu, uszu premiera!
    Prawdziwa sztuka! Wzruszenie! Brawa!
    Dostojnym gestem kłania się trawa...

... Koniec spektaklu, skończył się koncert.
    Nastała cisza, zniknęło słońce.
    Artyści dumnie zeszli ze sceny.
    Jutro na łąkę znowu przyjdziemy.