niedziela, 23 kwietnia 2017

Koniczyna









Latem kwitnie koniczyna.
Tak opowieść się zaczyna,
w której pewien siwy konik
w nieustannej był pogoni
za fortuną, fartem, częściej 
określanym jako szczęście.

W poniedziałek, w środę, wczoraj,
tak od rana do wieczora,
myślał wciąż o koniczynie,
bo to przysmak koni, czy nie?
Bzdura! Siwek, przede wszystkim,
wszędzie szukał czterolistnej.

Nieobecny, pochylony,
od przyjaciół oddalony,
nie dostrzegał kwiatów, słońca
i nie było widać końca
tego, co nam nazwać każe
mrzonką, złudą i mirażem.

Co szczęśliwym konia czyni?
Cztery mknące w dal kończyny!
Skończ już, koniu, z koniczyną,
by nie było to przyczyną
smutku, że wokoło jesień, 
kiedy głowę znów podniesiesz...









2 komentarze:

  1. Ja poświątecznie nadrabiam zaległości i wierszyki oczywiście spisuję ku pamięci :) Pozdrawiam Ciebie i rodzinkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję serdecznie! I ja pozdrawiam Twoją rodzinkę i Ciebie :)
    Dziękuję za Twoją obecność tutaj :)

    OdpowiedzUsuń