sobota, 10 czerwca 2017

Droga do domu







Za lat dwanaście, może za dziesięć,
zamiast Wojtusiem, będę Wojciechem,
a wówczas chciałbym, ale to bardzo,
latać rakietą, być astronautą.

Będę Wojciechem, zamiast Wojtusiem,
własną rakietą w drogę wyruszę.
Misja w nieznane niestraszna mi,
bo na kosmosie znam się jak nikt!

Po pewnym czasie w gwiezdnej podróży,
wszystkie widoki zaczną mnie nużyć.
Znowu zapragnę wrócić do domu
i co widziałem, powiedzieć komuś.

Mój statek dotrze do Drogi Mlecznej,
szybko odnajdę Układ Słoneczny,
gdy za plecami Jowisz i Mars,
wtedy do Ziemi jest już raz-dwa!

Przelecę jeszcze nad Globem Srebrnym
(to nazwa, która oznacza Księżyc)
i obraz trudny do zapomnienia -
trzecia od Słońca - planeta Ziemia!

A tam, na sznurkach pranie powiewa,
stoją huśtawki dwie, obok drzewa,
w domu czekają mama i tata,
tam wyląduję ... w centrum wszechświata!












piątek, 9 czerwca 2017

W lesie









Po co tutaj przyszłam? Co ja tutaj robię?
Może wianek z dzwonków założę na głowę,
może garść poziomek naciągnę na słomkę,
buzię zarumienię ciepłym, letnim słonkiem.

Pójdę krętą ścieżką, sukienkę ubrudzę,
podam obie ręce zimnej, leśnej strudze,
zgubię się w leszczynie, potem znajdę drogę
i na nogi stanąć chrząszczowi pomogę.

Co ja tutaj robię? Po co tutaj przyszłam?
Może chciałam obraz namalować dzisiaj,
ułożyć piosenkę albo pisać wiersze.
Zamiast tego patrzę, słucham, czuję ... jestem.